reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
2
10:00

W jednym z najważniejszych spotkań w kwestii nadchodzącej walki o utrzymanie obie drużyny długo nie chciały zdobyć kompletu punktów. W wiosnę zarówno Green Lantern, jak i Sante weszło ospale, a pierwsza połowa przypominała dżentelmeńską debatę - było wiele uprzejmości, szczególnie jeśli chodzi o podawanie piłki rywalowi (czyli panowała niecelność w rozegraniu) oraz przepuszczaniu się nawzajem (kiepska obrona dawała sporo okazji napastnikom). Drużyny pozwalały bramkarzom należycie się wykazać, jednak Ci stanęli na wysokości zadania - obaj stanowili najjaśniejsze punkty swoich ekip w nieciekawej pierwszej połowie spotkania. W tej przyjacielskiej atmosferze ujrzeliśmy 4 trafienia, a po 25 minutach na tablicy widniał prawdopodobnie najgorszy wynik dla obu zainteresowanych drużyn, jeśli założymy, że walczą o utrzymanie, czyli remis (2:2).

Sebastian Świpiarski po bardzo dobrej pierwszej połowie, na początku drugiej odsłony popełnił błąd, który zmienił losy spotkania - rzut karny i czerwona kartka za zapaśnicze powalenie napastnika w trakcie rozpaczliwej interwencji sprawiło, że Green Lantern straciło swój ostatni boiskowy argument tego dnia. Sante natomiast bardzo szybko przeszło do działania. W okresie gry w przewadze odjechali na bezpieczne prowadzenie 2:5 i do końca spotkania nie byli w tarapatach nawet przez chwilę. Piotr Kowalski i Tomek Kawalec w końcu wskoczyli na wyższe obroty i wypunktowali osłabionego rywala. Płomyk nadziei dał jeszcze gospodarzom gol na 3:5 autorstwa Patryka Podgórskiego, jednak Sante do końca kontrolowało przebieg spotkania i zdecydowanie wygrali 3:7.

Reklama